Po świętach już.
Kilka dni względnego spokoju z Panem Tadeuszem wymieszanym z Colą.
Kilka fajnych telefonów.
Fajnych kilka smsów. No i mmsy się trafiały z choinkami i Mikołajami czy też innymi Gwiazdorami – dla każdego coś miłego.
No i te świąteczne smsy gdzie na telefonie nie wyświetlał się użytkownik a jedynie numer telefonu.
Czyli nie miałem owych ludzi w swojej Nokii. Zacząłem się zastanawiać jaki sens jest w wysyłaniu życzeń do kogoś z kim nie ma się kontaktu przez cały rok?
Takie czasy, prawie nikt nie wysyła kartek pocztowych, lepiej zrobić „prześlij dalej” i po problemie.
Ja tam wolę kartki pocztowe; kupowania, wypisywanie i wysyłanie.
Lubię je dostawać. Najchętniej bez „jezuska” i innych królów czy króli bo wątki religijne zawsze w modzie pocztówkowej jest
Laicyzm o wiele bardziej mnie pociąga niż katolicyzm – ale to już kwestia sumienia każdego w tym czasie.
Tak jak przymusowe praktycznie łamanie się opłatkiem.
No a po świętach tych co minęły od rodziny usłyszałem, że następnym razem nikt nie będzie naciskał na to abyśmy pojawiali się w komplecie, że wreszcie ten czas każdy powinien spędzać tak jak sam chce.
Już to widzę, już im wierzę.
Znów będzie grudzień znów będzie szaleństwo i zakupy.
Zazdroszczę mim przyjaciołom z Wrocławia, którzy zawinęli się do Zakopca i pewnie narobili pięknych fotek. Na fotki czekam na ich flogu – taka strona gdzie ludzie wrzucają swoje fotografie.
Na razie przekonałem bliskich do spędzania świąt wielkanocnych poza domem.
Teraz czas na Boże Narodzenie.
Albo zwyczajnie w przyszłym roku postawię ich przed faktem dokonanym.
Stary koń jestem, podobno wyszczekany a postawić się nie potrafię wtedy kiedy powinienem.
Tylko czy Mój się zgodzi? I tak dzisiaj już przyjechał nabuzowany po świętach z powodu jego siostry, która olała swoją całą rodzinę na Boże Narodzenie. Nie wiem w czym tkwi problem? Ale to już nie moja sprawa; niech każdy sobie robi co chce.
Atmosfera świąt wielkimi krokami zbliża się.
Wszędzie wszystko świeci, miasto udekorowane gwiazdkami, Mikołajami i innymi pierdołami świątecznymi. Zawsze w tym czasie zastanawiam się co czuje człowiek dla którego Bóg nie istnieje, jak na to wszystko patrzy?
Z drugiej jednak strony Ramadan też jest i to w sumie w najciekawszym czasie dla Europejczyka, wtedy gdy wiele ludzi podróżuje i my także musimy się do tego przystosować.
Przy wyborze terminu urlopu zawsze staram się tak wybrać czas odpoczynku żeby czasem nie trafić na owy czas. Podobno – słyszałem to od znajomych, którzy spędzali w tym czasie urlop w Libii – na turystów bardziej przychylnie patrzą tubylcy. Bo wiadomo; pieniądz jest pieniądz.
„Rewers” oglądnąłem także i jeżeli ode mnie to zależałoby to Buzek dostałaby Oscara za rolę Sabiny. Mistrzostwo świata. I na dodatek Pani Krystyna Janda w roli matki i wiecznie umierająca Pani Polony. Wyśmienita obsada. No i Dorociński jako zły charakter, nie ten Marcinek z komedii romantycznych gdzie robi maślane czy do wszystkich panienek.
I momenty były gdy Sabina na stole. No i póżniej mamy dwudziesty pierwszy wiek i syn Sabiny ze swoim chłopakiem wracają ze Stanów. I jak zwykle geja gra pan, który także był gejem w tasiemcowatym gniocie z Mroczkami i Kasią co ma męża Hakiela.
Trochę to dziwne, że facet się szufladkuje ale niech mu będzie. A jak już jesteśmy przy tak zwanej branży; to w „Rewersie” zauważyłem także Poniedziałka Jacka. Intelektualista.
I przypomniała mi się scena gdy Sabina tańczy jak szmaciana lalka rzucana a w wannie leży na pół już spalony przez chemię jej były kochanek i przyszły mąż.Za namową pewnej osoby rzuciłem okiem dzisiaj na nową polską super produkcje: „Miłość na wybiegu”. Gdyby nie piękny Dorociński to film ten na sto procent nie wylądowałby w moim odtwarzaczu DVD. No i jakie wrażenia? No i Dorociński jedynie piękny jest, lepiej żeby nie wypowiedział ani jednej kwestii bo zwyczajnie się ośmiesza.
Jest i Izka Kuna i jak to Kuna eksploatowana do granic możliwości. W „Lejdis” sprzedały się jej teksty to i w tym filmie powinny.
Ogólnie szkoda czasu na ten film.

Nareszcie przyszła.
Cały TVN 24 na nią czekał.
Justynka z „Faktów” jutro się zasapie o ile Kamil nie załapie się na prowadzenie.
Coś jest; chociaż to nie pożar, chociaż prezydent nie może ogłosić żałoby narodowej to kręci się wszystko tak jak powinno.
Wszyscy się nad nią rozpływają.
Wielu sobie zarobi po stówce; jako specjaliści od niej .
Powyginają się do kamer, będą rznęli mądrych i wszystko powoli wróci do normy.
Przyleciała do z juesej wraz z kilkudziesięcioletnią panią.
Teraz się zacznie łapanka tych co mięli kontakt z ową panią.
Prawie jak gwiazdy reality – show.
A z życia prywatnego? Podróż do stolicy Dolnego Śląska i zastanawianie się jak ludzie mogą mieszkać w mieście w którym są takie korki.
Kocham prowincje, kocham normalnego poruszanie się autem po drodze, kocham darmowe parkingi.
Zwyczajnie; wieśniak jestem.
Korwin – Piotrowska i „Wysokie obcasy”, i mój balkon.
I długi weekend majowy z pracującą sobotą.
A Karolina mówi o polskim showbiznesie i o ludziach którzy w nim egzystują.
I cieszę się, że jestem klasycznym totalnym prowincjonalnym szaraczkiem, że nie mam parcia na szkło, że nie kombinuję, że nie nawiązuje przyjaźni z ludźmi, którzy są mi do czegoś potrzebni.
Zero smsów do TVN z nadzieją, że dostanę się na krzesło obok Urbańskiego czy wersja bardziej optymistyczna; smsy do Majewskiego aby choć przez chwilę pobyć w świecie celebrites. Aby przez chwilę poklaskać sobie w towarzystwie Izy Miko, której dziwnym traem skróciło się nazwisko.
No może chciałbym do Wielkiej Gry – ale jej już nie ma.
Za to mamy teleturnieje nie wymagające żadnej wiedzy a w których to podstarzałe dziunie w sukienkach z galerii handlowej pokazują na koperty czy inne walizki.