ordinaryman

Twój nowy blog

Już chyba nigdy nie zdecyduję się na zakup czegoś taniego z supermarketu. A doradzali mi dobrze.
Wróciłem więc z wycieczki rowerowej bez jednego pedała.

Wracam

Brak komentarzy

Ostatnio znów chodzi mi po głowie myśl o powrocie na bloga. Kiedyś to był modny kanał komunikacji.  Dużo osób miał swojego bloga. Byłem jednak mniej dojrzałym facetem, teraz po trzydziestce z większym niż poprzednio bagażem doświadczeń, myślę, że mam o wiele więcej do powiedzenia. Może i lepiej byłoby założyć nowego bloga, a tego wykasować czy zostawić w spokoju. Myślę jednak, że te wcześniejsze notatki są częścią mojego życia i szkoda mi je tak zwyczajnie kasować, tak w prosty sposób wyrzucać z mojej pamięci. Dlatego, po staremu zostawiam to wszystko jak było, nie zmieniam nawet szaty graficznej – przynajmniej na razie.

święta

Brak komentarzy

Po świętach już.

Kilka dni względnego spokoju z Panem Tadeuszem wymieszanym z Colą.

Kilka fajnych telefonów.

Fajnych kilka smsów. No i mmsy się trafiały z choinkami i Mikołajami czy też innymi Gwiazdorami – dla każdego coś miłego.

No i te świąteczne smsy gdzie na telefonie nie wyświetlał się użytkownik a jedynie numer telefonu.

Czyli nie miałem owych ludzi w swojej Nokii. Zacząłem się zastanawiać jaki sens jest w wysyłaniu życzeń do kogoś z kim nie ma się kontaktu przez cały rok?

Takie czasy, prawie nikt nie wysyła kartek pocztowych, lepiej zrobić „prześlij dalej” i po problemie.

Ja tam wolę kartki pocztowe; kupowania, wypisywanie i wysyłanie.

Lubię je dostawać. Najchętniej bez „jezuska” i innych królów czy króli bo wątki religijne zawsze w modzie pocztówkowej jest

Laicyzm o wiele bardziej mnie pociąga niż katolicyzm – ale to już kwestia sumienia każdego w tym czasie.

Tak jak przymusowe praktycznie łamanie się opłatkiem.

No a po świętach tych co minęły od rodziny usłyszałem, że następnym razem nikt nie będzie naciskał na to abyśmy pojawiali się w komplecie, że wreszcie  ten czas każdy powinien spędzać tak jak sam chce.

Już to widzę, już im wierzę.

Znów będzie grudzień znów będzie szaleństwo i zakupy.

Zazdroszczę mim przyjaciołom z Wrocławia, którzy zawinęli się do Zakopca i pewnie narobili pięknych fotek. Na fotki czekam na ich flogu – taka strona gdzie ludzie wrzucają swoje fotografie.

Na razie przekonałem bliskich do spędzania świąt wielkanocnych poza domem.

Teraz czas na Boże Narodzenie.

Albo zwyczajnie w przyszłym roku postawię ich przed faktem dokonanym.

Stary koń jestem, podobno wyszczekany a postawić się nie potrafię wtedy kiedy powinienem.

Tylko czy Mój się zgodzi? I tak dzisiaj już przyjechał nabuzowany po świętach z powodu jego siostry, która olała swoją całą rodzinę na Boże Narodzenie. Nie wiem w czym tkwi problem? Ale to już nie moja sprawa; niech każdy sobie robi co chce.

  

Rewers

Brak komentarzy

Atmosfera świąt wielkimi krokami zbliża się.

Wszędzie wszystko świeci, miasto udekorowane gwiazdkami, Mikołajami i innymi pierdołami świątecznymi. Zawsze w tym czasie zastanawiam się co czuje człowiek dla którego Bóg nie istnieje, jak na to wszystko patrzy?

Z drugiej jednak strony Ramadan też jest i to w sumie w najciekawszym czasie dla Europejczyka, wtedy gdy wiele ludzi podróżuje i my także musimy się do tego przystosować.

Przy wyborze terminu urlopu zawsze staram się tak wybrać czas odpoczynku żeby czasem nie trafić na owy czas. Podobno – słyszałem to od znajomych, którzy spędzali w tym czasie urlop w Libii – na turystów bardziej przychylnie patrzą tubylcy. Bo wiadomo; pieniądz jest pieniądz.

 

„Rewers” oglądnąłem także i jeżeli ode mnie to zależałoby to Buzek dostałaby Oscara za rolę Sabiny. Mistrzostwo świata. I na dodatek Pani Krystyna Janda w roli matki i wiecznie umierająca Pani Polony. Wyśmienita obsada. No i Dorociński jako zły charakter, nie ten Marcinek z komedii romantycznych gdzie robi maślane czy do wszystkich panienek.

I momenty były gdy Sabina na stole. No i póżniej mamy dwudziesty pierwszy wiek i syn Sabiny ze swoim chłopakiem wracają ze Stanów. I jak zwykle geja gra pan, który także był gejem w tasiemcowatym gniocie z Mroczkami i Kasią co ma męża Hakiela.

Trochę to dziwne, że facet się szufladkuje ale niech mu będzie. A jak już jesteśmy przy tak zwanej branży; to w „Rewersie” zauważyłem także Poniedziałka Jacka. Intelektualista.

I przypomniała mi się scena gdy Sabina tańczy jak szmaciana lalka rzucana a w wannie leży na pół już spalony przez chemię jej były kochanek i przyszły mąż.

Za namową pewnej osoby rzuciłem okiem dzisiaj na nową polską super produkcje: „Miłość na wybiegu”. Gdyby nie piękny Dorociński to film ten na sto procent nie wylądowałby w moim odtwarzaczu DVD. No i jakie wrażenia? No i Dorociński jedynie piękny jest, lepiej żeby nie wypowiedział ani jednej kwestii bo zwyczajnie się ośmiesza.

Jest i Izka Kuna i jak to Kuna eksploatowana do granic możliwości. W „Lejdis” sprzedały się jej teksty to i w tym filmie powinny.

Ogólnie szkoda czasu na ten film.

Właśnie po ogląnięciu "Tataraku" jestem i to co zrobiła tam Janda przechodzi wszelkie pojęcie.
Niesamowita kreacji jednej z największych aktorek XX i XXI wieku.
tatarak
A tak w ogóle wróciłem do czytania.
Na tapecie Kałużyński i jego felietony wydane przez Pana Raczka
kal

Nareszcie przyszła.

Cały TVN 24 na nią czekał.

Justynka z „Faktów” jutro się zasapie o ile Kamil nie załapie się na prowadzenie.

Coś jest; chociaż to nie pożar, chociaż prezydent nie może ogłosić żałoby narodowej to kręci się wszystko tak jak powinno.

Wszyscy się nad nią rozpływają.

Wielu sobie zarobi po stówce; jako specjaliści od niej .

Powyginają się do kamer, będą rznęli  mądrych i wszystko powoli wróci do normy.

Przyleciała do z juesej wraz z kilkudziesięcioletnią panią.

Teraz się zacznie łapanka tych co mięli kontakt z ową panią.

Prawie jak gwiazdy reality – show.

 

A z życia prywatnego? Podróż do stolicy Dolnego Śląska i zastanawianie  się jak ludzie mogą mieszkać w mieście w którym są takie korki.

Kocham prowincje,  kocham normalnego poruszanie się autem po drodze, kocham darmowe parkingi.

Zwyczajnie; wieśniak jestem.

Korwin – Piotrowska i „Wysokie obcasy”, i mój balkon.

I długi weekend majowy z pracującą sobotą.

A Karolina mówi o polskim showbiznesie i o ludziach którzy w nim egzystują.

I cieszę się, że jestem klasycznym totalnym prowincjonalnym szaraczkiem, że nie mam parcia na szkło, że nie kombinuję, że nie nawiązuje przyjaźni z ludźmi, którzy są mi do czegoś potrzebni.

Zero smsów do TVN z nadzieją, że dostanę się na krzesło obok Urbańskiego czy wersja bardziej optymistyczna; smsy do Majewskiego aby choć przez chwilę pobyć w świecie celebrites.  Aby przez chwilę poklaskać sobie w towarzystwie Izy Miko, której dziwnym traem skróciło się nazwisko.

No może chciałbym do Wielkiej Gry – ale jej już nie ma.

Za to mamy teleturnieje nie wymagające żadnej wiedzy a w których to podstarzałe dziunie w sukienkach z galerii handlowej pokazują na koperty czy inne walizki.

 

Ta; wyobraźmy sobie sytuację, że pokłócimy się z kumplem, że nas wkurzy, że popsuje nam coś i co?
Przecież zrobił nam krzywdę, przecież jesteśmy na niego wkurzeni, no nie?
Na dodatek jest słabszy, na dodatek jest młodszy i na dodatek jesteśmy my od niego silniejsi.
Więc dlaczego go nie bijemy? Pewnie mamy na to ochotę.
Bo ona tak samo jak my jest człowiekiem, tak samo jak my ma prawo do nietylkalności osobistej.

Tak samo jest z dziećmi.
To, że my je wychowujemy nie daje nam to prawa do tego abyśmy stosowali względem niego przemoc.
Jakąkolwiek; psychiczną czy też fizyczną.
Według mnie – oczywiście hasło trochę wyświechtane – przemoc rodzi rzemoc.

Z rana, niedługo po przebudzniu, dostałem coś takiego z Warszawy od znajomego.

  • RSS